Mount Power kurczaczek wielkanocny rysunek Index kuc Pottok GSM mobiel GS Brusy
 

The Silence Of The LaMs

Temat: Konkurs ŚWIĄTECZNY ( Wielkanocny ) / ZAKOŃCZONY
Konkurs na prace o tematyce świątecznej, zwiazane z klanem ( np. pisanka z wymalowanym [SEoJ] czy np. projekt graficzny z klanowym kurczaczkiem ;] )

Praca w dowolnym stylu, rzeźba, rysunek, pisanka, praca graficzna na komputerze itp.

Po zrobieniu pracy, robicie fotke, skan lub poprostu zapisujecie w jpg, png czy tam cuś i wysyłacie na : wrobel.karolina@gmail.com

Termin oddawania prac to : 1 Kwiecień 2008
Źródło: rodrigoklan.fora.pl/a/a,1835.html



Temat: Kartki z tyłu zeszytu...
AVE...

Talentu we mnie tyle, co w klocu drewna. Ale bazgrolę dużo i chętnie od zawsze. Próbowałem sił w komiksie, nic nie wyszło. Próbowałem rysować ludzi, nic nie wyszło. Krajobrazy - lipne. Przedmioty, pojazdy, bronie - tylko z profilu w 2D - szpetne jak noc. Mój konik - schematy i rysunki techniczne różnych, dziwnych rzeczy, które wykminiam - szczerze pisząc, w żadnym nie ma linii prostych. Inny mój konik to loga - różne, różniste, niektóre nawet niezłe. Kiedyś rysowałem dużo oktagonów, nim przeczytałem Discworld, niektóre wzory geometryczne na ich bazie były całkiem skomplikowane. Często też rysuję różne ozdobne wzory zapełniające przestrzeń, składające się z krzywych łuków i niedorobionych zawijasów. Zdarzało mi się też rysować zwierzęta, rośliny, czasem jakieś dziwaczne żyjątka. Wszystko niedorobione, brzydkie, krzywe i paskudne. Cztery razy udało mi się zrobić dobry rysunek:
1. Portret Lecha Grobelnego skopiowany ze zdjęcia w książce ołówkiem w wieku siedmiu lat.
2. Kopernik powielony z portretu ołówkiem, 7 lat.
3. Orka powielona z rysunku długopisami - 5 lat.
4. Wspaniały rysunek przedstawiający fragment bliżej nieokreślonego, Starego Miasta, popełniony farbami wszelakimi, z perspektywą, cieniowaniem, wielkiego formatu, robiony przez 6 tygodni na zajęciach plastyki. Ostatniego dnia, gdy malowałem niebo na nim, koleżanka zapytała się: "A gdzie Słońce?" Wyjaśniłem, że nie ma, bo jest za obserwatorem, co wskazywały cienie. Wmówiła mi, że słońce musi być! Malowanie go skończyło się katastrofą, miałem na niebie bliżej nieokreśloną plamę koloru zielono-brązowo-żółto-błękitno-złotą(dali mi złotą farbę). Ponad miesiąc pracy poszedł się gwizdać. Miałem wtedy jakieś 10 lat.
Do tego narysowałem cykl ok. 30 prac pod wspólnym tytułem "Samotne, jesienne drzewo." Miałem kredki w kolorach żółtym, zielonym, pomarańczowym, czerwonym, brązowym i czarnym. Liście były jednolitymi plamami, a tła nie było wcale. Plastyczka nie potrafiła zrozumieć, że ja słabo widzę i z daleka pojedyncze liście zlewają mi się w plamy i że nie mam zamiaru się bawić w ich malowanie pojedynczo. Co do tła stwierdziłem, że nie mam ani szaej, ani niebieskiej kredki, a i tak nie jest istotne, bo w moich pracach chodzi o podziwianie drzewa, nie nieba.

W czasie mojej kariery plastycznej w Gimnazjonie zniszczyłem jeden komplet kolorowych tuszy, ukradłem dwie buteleczi czarnego tuszu technicznego, nadal nie wiem, po co, stępiłem dwa dłuta robiąc exlibris w linoleum, przy okazji porżnąłem nową ławkę tymi dłutami, zmarnowałem jedną paczkę druty do wiązania bukietów, deskę, młotek i gwóźdź na rzeźbę z drutu, wiklinowy koszyczek, plastikowego kurczaczka, taką gąbkę porowatą do robienia instalacji z kawałków roślin, pistolet do klejenia, kilka roślin z plastiku i kilka innych rzeczy na mój wielkanocny koszyk - został skonfiskowany, nim go skończyłem. W ramach innych działań artystycznych namalowałem graffiti kredą na budynku szkolnym w 4. klasie podstawówki i aż do końca studiów zużyłem ponad sto długopisów, 200 kredek i ołówków, 2 pióra i 260 nabojów do nich, 2 ryzy papieru, na którym miałem notatki z zajęć skserowane, jakieś 40-50 zeszytów zapisanych w szkole i na wykładach zbędną wiedzą i zabazgranych przeze mnie niemiłosiernie...
Źródło: forum.elx.pl/viewtopic.php?t=61712